• Wpisów:15
  • Średnio co: 17 dni
  • Ostatni wpis:230 dni temu
  • Licznik odwiedzin:1 369 / 286 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 




Powiedz tej swojej idiotce
Że nie jestem dla niej żadną konkurencją
Bo ona walczy o Twoje spodnie
A ja nie mam z tym NIC wspólnego!

Błagam, przestańcie mnie w końcu dręczyć,,,
 

 








FAKE REASONS - FAKE RESULTS

Widzisz, jak to jest
Gdy nie kocha się fest
Lub nie kocha się wcale
Lecz ma ciągłe żale

Wtedy wszystko się sypie
Podejrzliwie się okiem łypie
Portfel skąpstwem się zamyka
A najważniejsze z rąk umyka

Bo gdy buduje się bez miłości
To ciągle jest wiele złości
Cegiełki układa się bez zaprawy
I płynącej z miłości wprawy...




 

 




JESIENNY LIŚĆ

Przepraszam, Mamo, za kłopoty
Za me skomplikowane dzieje
Za Twoje siódme dla mnie poty
I że deszcz na nas ciągle leje

Przepraszam, że przeze mnie mokniesz
Że przeze mnie biją w ciebie gromy
Zrozpaczona cwałem mkniesz -
Można by o tym pisać tomy

Przepraszam, że ci bólu ciągle dostarczam
Że jak straszna noc są me sny
Że na nic ci w ogóle nie starczam
I przeze mnie kłapią nad tobą kły

Przepraszam za nieprzespane noce
I dni zatroskane
Za utracone moce
I oczy wypłakane

Przepraszam, że jestem przyczyną nieszczęścia
I twych najczarniejszych chwil
Ale i ja nie ujrzałam szczęścia
Odkąd od domu dzieli mnie wiele mil

Pragnę uciec i nie wracać
Choć nie wiem, dokąd iść
Ale nie chcę ci więcej głowy zawracać -
Niech już spadnę jak ten niepotrzebny jesienią liść...






 

 




I NEED YOU MORE

Gdybyś nie zatroszczył się, bym miała
Cóż bym ci potem dała?
Cóż mogłabym ci zaoferować
Gdybym nie miała czym operować?

Oto miłość serca jest jak wiatr
Do którego nastawia się żagle -
Nie dosięgnę szczytów Tatr
Jeśli oddalisz się nagle

Jeśli zostawisz mnie z pustymi rękoma
I jak bęben pustym sercem
Nagrodą nam będzie koma
A leśny mech - ślubnym kobiercem...





 

 


MARZNĄCY DESZCZ

Nie marznij, Kochanie
Miły z ciebie gość
Na cóż twe narzekanie
Tu jest miejsca dość...




 

 




SZAŁ BÓLU

I co z tego, że z mojej winy
Ból pozostaje taki sam
Nie liczą się przyczyny
Liczy się efekt, cały ten chłam

Kto jest kto?
I co jest co?
Pół domu wyniesione
Przez nie wiem kogo rozgrabione

A w domu ktoś obcy siedzi
Czyj to emisariusz i gość?
Bo dobrać się do mnie biedzi
A mnie ogarnia frustracja i złość...

I w szale krzyczę na niewinnych nieznajomych



 

 



PIEŚŃ

Samotny biały żagiel
Jak obraz ze snów
Potężny uczuć magiel
Muzyka ze słów

Pieśni z pieniądza
Miłość na papierku
Nieposkromiona żądza
Dostają po cukierku

Ile weszło
Tyle przyszło
Wszystko przeszło
Nic nie wyszło

Bo kto ma pierwszym być?
Kto zaryzykować?
Kto chce pełnią żyć
A kto - abdykować?

Mężczyźni zostali w tyle
Wyprzedziły ich kobiety
Niech więc ich są radosne motyle
I słodkie dla serc podniety...




 

 


Mój autobus odjechał
Nie wiem dokąd mknie
Moje skrzyżowanie przejechał
A kierowca klnie

Nie wiem o czym myśli
Ani czego chce -
Jakiś pojazd po mnie przyślij
Bo do domu rwie

Bo serce wyskakuje
Z trudem łapię dech -
Znów chwila się marnuje
Po piętach drepcze Pech...





 

 





NOPE

Byle co mi przynosisz
Żądasz za to bajońskie sumy
Łatwo absurdy swoje znosisz
Nie rezygnujesz z pychy i dumy

Stare, używane ciuchy -
Jako dużo warte
Zużyty lep na muchy
Spodnie jakieś zdarte

Czy to biorę w komis
By zarobić dla ciebie pieniądze?
A czy ty byś kupił ode mnie ten pomysł
By swoim kosztem zaspokajać moje żądze?





 

 



WISIENKA NA TORCIE

Nie położę wiśni na torcie
Bo ich już nie ma
Przegrany mecz na korcie
Przestrzeń jest pusta i niema

Nie ma bułeczek ani łakoci
Stoły stoją puste
Straty sięgają kroci
A menele liczą kapustę

Zamiast wiśni są truskawki -
Ale cóż to za uwieńczenie tortu?
To jakby zamiast grzybów podać purchawki
I ogłosić zwycięstwo dla pustego kortu...








 

 





ZAWSZE

Będę zawsze cię kochał
Zawsze o ciebie dbał
Nawet jak będę szlochał
Albo się bał...

Zawsze będę ci wierny
I mocno troskliwy
Nigdy nie będę bierny
Albo złośliwy

Prawdę rzucę ci wprost
Uderzę nią lub rozpieszczę
Zbuduję nad przepaścią most
A potem... cię dopieszczę





 

 






ZIMNA

Nigdy nie mówiłaś
Że cenisz
Zawsze mimochodem byłaś
Czemu teraz się pienisz?
Twe obojętne oczy
Zimne jak stal
Wzrok co kpiarsko się droczy
Zapoczątkowały śmierci bal
Zawsze chłodna i niedostępna
Ponad głowami twe nogi
Nigdy nie byłaś przystępna
Lecz w poprzek i na przekór - krzyżowałaś me drogi...




 

 







MASKI

Przyszła do mnie policja
Mówiła, że to bajka
Że to dla mnie abolicja
I że przynieśli mi lajka

A potem wlepili mandaty
Obróciwszy się na pięcie
Nie baczyli na me straty
Chcieli mieć grę i napięcie

Chcieli mieć istny szał
Zabawę w miejscu pracy
"Więcej zabrał los niż dał" -
Zło zostało podane na tacy...





 

 






KLEPSYDRA

Ta śmierć już się nie wróci
Ciesz się, że nie było ich więcej
Ten ból się nie ukróci
Zostanie w sercu goręcej
Będzie palił i dźgał
Ogniem głosu sumienia
Ością w gardle stał
Nie do wybaczenia

Bo nie wrócą się tamte daty
Ani liczby ni komentarze -
Nie do policzenia są te straty
Bo już ci się więcej w ten sposób nie zdarzę...





 

 




W UPADKU TACY SAMI

Jesteście do siebie podobni
Oboje trędowaci
Oboje niegodni
Nic nie warci
Pasujecie do siebie
W swym niepodobieństwie
Bo gdy leżycie na glebie
Łączycie się w bezeceństwie
Jak trędowate bliźnięta
Łączy was choroba
Ta więź przeklęta
Jak porażona doba...